Ceny mieszkań – sytuacja przed pandemią i obecnie

Data opublikowania: 12 czerwca 2020

Przed wybuchem pandemii na rynku nieruchomości widoczne były spore wzrosty cen, jednak sytuacja nieco się odwróciła. Jak ceny wyglądają teraz?

Wzrosty o ponad 13% odnotowano na rynku nieruchomości w największych miastach. Jednak ta branża, jak niemal wszystkie, odczuła mocno wybuch pandemii koronawirusa i idące za tym ograniczenia. Obecnie na rynku widoczna jest stabilizacja, a wśród ofert deweloperów można trafić na promocje. Nie wiadomo jeszcze, czy jest to chwilowe zahamowanie, czy raczej zapowiedź obniżek.

Narodowy Bank Polski przedstawił dane zebrane do końca lutego tego roku, a więc jeszcze przed pandemią. Wynika z nich, że w tym czasie na największych krajowych rynkach odnotowano wzrost cen nieruchomości na poziomie 13,6%, czyli dynamika wzrostu była wyższa niż pod koniec ubiegłego roku. Do analizy danych użyto metody opierającej się na indeksie hedonicznym, który uwzględnia nie tylko ceny wynikające z aktów notarialnych, ale także jakość sprzedawanych mieszkań.

Najwyższe wzrosty odnotowano w Zielonej Górze, tutaj ceny zwiększyły się o rekordowe 27,4 % w ciągu roku. W drugiej kolejności wskazano Wrocław ze wzrostem na poziomie 16,8%. Eksperci jako możliwy powód takiej sytuacji wskazują, że hossa mieszkaniowa w tych lokalizacjach nastąpiła z opóźnieniem. W Zielonej Górze w czasie wejścia w ten okres ceny kształtowały się na poziomie ok. 3 tys. zł, dlatego też pole do wzrostu cen było duże.

Jak wskazują analitycy HRE Investments, rynek nieruchomości może czekać stabilizacja cen. Możliwe są niewielkie odchylenia w każdym kierunku – zarówno w górę, jak i w dół. Jednak należy mieć na uwadze, że banki z początkiem kwietnia mocno zaostrzyły swoje wymagania wobec kredytobiorców, a skutki tego odczuwalne będą dopiero za kilka miesięcy. Wówczas okaże się, czy zmiana polityki banków wpłynęła na znaczne obniżenie ilości udzielanych kredytów, a tym samym na zmniejszenie liczby sprzedawanych mieszkań. Ponadto w najbliższych miesiącach istotne będą nastroje konsumentów wynikające z sytuacji epidemiologicznej. Jeśli koronawirus nie zostanie opanowany, a jesienią pojawi się druga fala zachorowań, jak sugerują niektórzy specjaliści, gospodarkę mogą czekać poważne tego skutki. Pogarszająca się sytuacja finansowa firm oraz gospodarstw domowych może wpłynąć na zmniejszenie popyty na nieruchomości. Niepewny rynek najmu oraz branży turystycznej mogą natomiast ostudzić zapał inwestorów kupujących mieszkania na wynajem.

Jeśli ziści się ten czarny scenariusz, wówczas deweloperzy mogą zostać zmuszeni do obniżenia swoich cen. Jednak na razie nie ma co spodziewać się drastycznych spadków. Z drugiej strony obniżenie stóp procentowych spowodowało, że inwestowanie w lokaty bankowe stało się nieopłacalne. W takiej sytuacji nieruchomości mogą okazać się dla inwestorów bezpieczną przystanią dla kapitału. Jest to inwestycja uważana za jedną z bezpieczniejszych, gwarantujących atrakcyjną stopę zwrotu, a nawet mimo przejściowych problemów, np. związanych z zakazem przemieszczania się, z czasem i tak wyłącznie zyskuje na wartości.

Rynek nieruchomości jest sektorem, który na wszystkie zmiany reaguje stopniowo, z opóźnieniem, dlatego faktyczny wpływ pandemii na ceny poznamy dopiero za kilka miesięcy.

Podobne artykuły

Dodaj swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagana są oznaczone *