Immisje zapachowe – czy będą wpisywane do ksiąg wieczystych?

Data opublikowania: 13 sierpnia 2019

Resort środowiska zaproponował, aby informacje o immisjach były wpisywane do ksiąg wieczystych. Zdaniem Ministerstwa Sprawiedliwości jest to absurdalny pomysł.

Mowa o projekcie ustawy o minimalnej odległości od planowanego przedsięwzięcia, którego funkcjonowanie może powodować powstawanie immisji zapachowych. Projekt zyskał potoczną nazwę ustawy antyodorowej. Zakłada, że nowe inwestycje rolnicze związane z chowem i hodowlą zwierząt musiałyby być oddalone od zabudowań mieszkalnych o co najmniej 500 m. Mniejsze fermy mogłyby się znajdować nie mniej niż 210 m od zabudowań. Gdy mieszkańcy najbliżej położonych budynków wyrażą zgodę na powstanie fermy w mniejszej odległości, wówczas kryterium to nie będzie musiało być spełnione.

zimmytws/bigstockphoto.com

Ministerstwo Środowiska zakłada, że zgodę mogliby wyrazić np. w zamian za odpowiednie odszkodowanie, wymianę okien na szczelne, czy obietnicę zatrudnienia w gospodarstwie. Zgoda taka również miałaby być ujawniona w księdze wieczystej, a udzielano by jej na piśmie z podpisem notarialnie poświadczonym. Resort zapewnia, że takie rozwiązanie pozwoliłoby chronić zarówno inwestorów, jak i mieszkańców.

Do projektu swoje uwagi zgłosiło Ministerstwo Sprawiedliwości. Zaznaczono w nich, że celem stworzenia i prowadzenia ksiąg wieczystych było ustalenie stanu prawnego, a immisje dotyczące danej nieruchomości z jej stanem prawnym nie mają nic wspólnego. Dodatkowo wymagałoby to zmiany przepisów, aby sądy wieczystoksięgowe mogły w ogóle takie informacje rejestrować.

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię: „Jakie realne możliwości egzekwowania postanowień zawartej umowy, czyli np. otrzymania pracy w zamian za wyrażenie zgody na budowę, miałby obywatel? Gdy zgoda znajdzie się już w księdze wieczystej, może się okazać, że wielka korporacja, budująca odorotwórczą instalację, zapomni o swych obietnicach”.

Minister ostrzega również przed przypadkami wymuszania takich zgód przez przedsiębiorstwa budujące fermy. „Już teraz, na mocy obowiązujących przepisów, służby środowiskowe przeprowadzają konsultacje wśród obywateli. Wielokrotnie przychodzili do mnie zrozpaczeni ludzie, którym wielkie przedsiębiorstwa groziły, by przypadkiem nie protestowali przeciwko rozpoczynającej się budowie. W przypadku wpisywania zgód do księgi wieczystej problem straszenia i wymuszania zgód może się nasilić”- zaznacza.

Odmienną opinię przedstawia prof. Mariusz Bidziński z kancelarii Chmaj i Wspólnicy. Jego zdaniem zapis o immisjach „sprzyja pewności obrotu”. Wpisanie zgód mieszkańców będzie natomiast chroniło inwestora i jego inwestycję, która dzięki temu nie będzie zagrożona. „Wyobraźmy sobie, że jeden z właścicieli nieruchomości objętej strefą ochronną sprzedaje dom osobie trzeciej. Gdyby nie było wzmianki w księdze wieczystej, nowy właściciel mógłby kwestionować istnienie prawa po stronie inwestora. Być może niczego by nie wskórał, ale i ta osoba, i inwestor uwikłaliby się w długotrwały proces sądowy” – argumentuje.

Projekt nie podoba się jednak również rolnikom. Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, który jest inicjatorem wystąpienia do ministra środowiska o odstąpienie od prac, wskazuje, że immisje są nieodłącznym elementem funkcjonowania gospodarstwa. „Wieś służy nie tylko do mieszkania, lecz także do pracy. Tak jest we wszystkich cywilizowanych państwach. My nie pchamy się do miasta. Nie budujemy gospodarstw poza terenami rolnymi, tylko tam, gdzie jest ich miejsce, czyli na wsi. Jeśli więc ktoś na niej mieszka, niech się nie dziwi, że nieopodal jego domu znajduje się hodowla i chów zwierząt” – podkreśla.

Podobne artykuły

Dodaj swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagana są oznaczone *