Kredyty mieszkaniowe – luzowanie wymogów

Data opublikowania: 5 października 2020

Sytuacja na rynku nieruchomości powoli wraca do normy. Banki stopniowo rezygnują z zaostrzonych w czasie pandemii warunków udzielania kredytów, ale wprowadzone ułatwienia są obarczone dodatkowymi wymaganiami. Przewiduje się, że powrót do sytuacji sprzed wybuchu epidemii może trwać jeszcze kilka miesięcy.

Zdolność kredytowa rośnie

Lockdown nie wpłynął tak negatywnie na sytuację na rynku pracy i nieruchomości, jak przewidywano na początku pandemii. Jednak banki w obawie przed ogromny stratami już wcześniej zaostrzyły warunki udzielania kredytów hipotecznych. W efekcie wiele młodych osób musi odłożyć w czasie marzenia o swoim własnym lokum. Z kolei analitycy twierdzą, że to dobry moment, aby rząd zaproponował system gwarancji dla osób, które osiągają duże zarobki, ale obecnie nie mają zdolności kredytowej. Natomiast osoby spełniające wymagania banków mogą być zadowolone. Obecnie stopy procentowe obniżono z 1,5 proc. do 0,1 proc, a to sprawia, że mogą starać się o kredyty na znacznie wyższe kwoty niż przed rokiem. Natomiast sam fakt posiadania zdolności kredytowej zależy od banku. W przypadku trzyosobowej rodziny, w której rodzice zarabiają średnią krajową, kredyt hipoteczny może wynosić maksymalnie od 500 tys. (Bank Millennium) do ponad 800 tys. złotych (BOŚ, Bank Pocztowy, ING).

Wymogi coraz mniej restrykcyjne

Na szczęście restrykcje dotyczące kredytów hipotecznych od 2 miesięcy systematycznie maleją. Na początku epidemii banki nie pożyczały pieniędzy osobom prowadzącym działalność gospodarczą, a obecnie coraz więcej placówek decyduje się na ten krok. Trzeba jednak pamiętać, że przy analizie wniosku sprawdzane będzie, czy wnioskodawca nie odnotował spadku przychodów. Jeśli tak, to zostanie uwzględniony niższy zysk, a niektóre placówki odrzucą wniosek od osoby pracującej w branży szczególnie narażonej na skutki pandemii. Osoby zatrudnione w oparciu o tzw. umowy śmieciowe są w jeszcze gorszej sytuacji. Niewiele banków przyjmie wniosek od takiej osoby, a większość z nich będzie wymagać, aby to nie było jedyne źródło dochodów.

Jeszcze na początku roku wymagany wkład własny wynosił 10 proc., a w czasie pandemii wzrósł do 20 proc. Osoby z niższym wkładem mogły dostać jedynie kredyt, gdy ich dochody były powyżej średniej lub chciały kupić małą i tanią nieruchomość w dużym mieście. W ostatnim czasie jednak ta sytuacja powoli ulega zmianie. Obecnie nadal warto mieć minimum 20 proc. wkładu własnego. Jednak banki, które jeszcze miesiąc temu akceptowały jedynie wnioski od osób z wkładem wysokości 30 proc., stopniowo obniżają wymagania.

Sprzedaż w tym roku nie wzrośnie

W kwietniu i maju tego roku odnotowano duży spadek sprzedaży kredytów mieszkaniowych. Liczba podpisanych umów było o 8,3 proc. niższa niż w I kwartale tego roku. Specjaliści przewidują, że w tym roku wartość kredytów mieszkaniowych udzielanych przez banki wyniesie 60 mld zł, a to oznacza spadek o 8 proc. Jednak warto pamiętać, że 2019 rok był rekordowy pod względem liczby udzielanych kredytów.

Podobne artykuły

Dodaj swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagana są oznaczone *