Choć warunki kredytowe zaczęły się poprawiać, a stopy procentowe nieco spadły, nastroje wobec cen mieszkań wciąż są zachowawcze. Z badania „To my. Polacy o nieruchomościach. IV kwartał 2025”, przeprowadzonego przez Nieruchomosci-online.pl, wynika, że jedynie 13 proc. ankietowanych spodziewa się spadku cen w 2026 r. Jednocześnie aż 8 na 10 badanych uważa, że mieszkania są dziś drogie lub bardzo drogie. To pokazuje wyraźny rozdźwięk między poprawą warunków finansowych a społecznym przekonaniem, że ceny nadal pozostają na wysokim poziomie.
Presja kosztów nie znika
Decyzje o zakupie nie zależą wyłącznie od ceny samej nieruchomości. Aż 86 proc. respondentów badania „To my. Polacy o nieruchomościach. IV kwartał 2025” spodziewa się dalszego wzrostu kosztów utrzymania mieszkania, od czynszu po rachunki za energię. Do tego dochodzą ogólne wydatki życia codziennego, które również według większości badanych będą rosnąć.
W efekcie nawet osoby z poprawioną zdolnością kredytową podchodzą do zakupu ostrożnie. 71 proc. badanych uważa, że niewiele osób w ich otoczeniu stać dziś na własne mieszkanie. Wśród najmłodszych ten odsetek jest jeszcze wyższy. To pokazuje, że bariera wejścia na rynek wciąż jest silnie odczuwalna.
Pierwsze sygnały wyhamowania
Końcówka 2025 r. przyniosła jednak delikatne zmiany w dynamice cen. W ośmiu miastach wojewódzkich średnie ceny kawalerek spadły o 1 do 3 proc. w ujęciu kwartalnym. W praktyce oznaczało to korekty rzędu 100-400 zł na metrze. Z kolei mieszkania większe, szczególnie 3-pokojowe, pozostawały stabilne. W większości miast wahania cen w tym segmencie nie przekraczały 2 proc. Oznacza to, że popyt oparty na realnych potrzebach mieszkaniowych utrzymuje ceny na względnie stałym poziomie.
2026 rok: stabilizacja czy zwrot?
Ponad 60 proc. badanych przewiduje, że w pierwszych miesiącach 2026 r. popyt może wzrosnąć. Jeśli poprawa dostępności kredytów będzie kontynuowana, część osób odkładających decyzję może wrócić do zakupu nieruchomości. Jednocześnie nic nie wskazuje na scenariusz gwałtownej drożyzny.
Obecna sytuacja coraz częściej określana jest jako rynek klienta. Liczba dostępnych ofert pozostaje wysoka, a czas sprzedaży wydłużył się w porównaniu z okresem największego boomu. To oznacza większą przestrzeń do negocjacji i dokładniejszego porównywania propozycji. Sprzedający coraz rzadziej mogą liczyć na szybką transakcję bez rozmów o cenie, co dodatkowo sprzyja stabilizacji.
Czas spokojnych decyzji
Rok 2026 nie zapowiada się jako okres masowych przecen ani kolejnej fali gwałtownych podwyżek. Dla osób z gotówką lub poprawioną zdolnością kredytową może to być moment sprzyjający przemyślanym decyzjom.
Rynek nie stoi w miejscu, ale też nie szykuje rewolucji. Najbliższe miesiące będą raczej testem równowagi niż spektakularnym przełomem cenowym.
