Rynek używanych mieszkań w największych polskich miastach przechodzi wyraźne zmiany. Listopad przyniósł dalsze ograniczenie liczby dostępnych ogłoszeń, co potwierdzają zestawienia GetHome.pl. Warszawa, Wrocław, Kraków i Poznań już od miesięcy notują stopniowy odpływ ofert, ale w ostatnim czasie proces ten wyraźnie przyspieszył. Największe tempo spadku widoczne jest w Poznaniu, gdzie według danych Adradar liczba ogłoszeń skurczyła się o około 8% tylko w jednym miesiącu. W innych metropoliach zmiany są łagodniejsze, jednak kierunek pozostaje wspólny: mieszkań z drugiej ręki jest coraz mniej.
Eksperci wskazują, że zjawisko nie jest przypadkowe. Po obniżkach stóp procentowych rynek kredytów mieszkaniowych odżył, a osoby wcześniej wstrzymujące się z decyzją wróciły do poszukiwań. W efekcie popularność rynku wtórnego wzrosła, szczególnie że oferuje on lokale dostępne „od ręki”, często w kompletnie wykończonych blokach z rozwiniętą infrastrukturą. Od wiosny baza mieszkań używanych zmniejsza się systematycznie – w Krakowie o około 28%, w Warszawie tylko nieznacznie mniej.
Stabilne ceny mimo malejącej podaży
Zaskakujące jest to, że mniejsza liczba ofert nie pociąga za sobą gwałtownych podwyżek cen. Wbrew oczekiwaniom średnie stawki na rynku wtórnym w największych miastach pozostają stabilne, a w kilku przypadkach są nawet niższe niż rok temu. Dane GetHome.pl pokazują, że w Krakowie ceny spadły o około 4%, a w Warszawie o około 3%. W innych miastach obserwowane wahania są niewielkie i nie wskazują na wzmożoną presję cenową.
Sprzedający, mimo mniejszej konkurencji, nie decydują się na podnoszenie stawek. Powody są dwa. Po pierwsze – kupujący zwracają dziś szczególną uwagę na realny budżet i możliwości kredytowe, dlatego zbyt wysokie koszta mogłyby dodatkowo wydłużyć proces sprzedaży. Po drugie – rynek nowoczesnych mieszkań deweloperskich jest bardzo aktywny, a część klientów chętniej kupuje nowe lokale, jeśli różnice cenowe są zbyt małe. W efekcie utrzymywanie stabilnej wartości staje się dla sprzedających bardziej opłacalne niż ryzyko przeszacowania.
Perspektywy na nowy rok
Jeśli obecne tendencje się utrzymają, początek 2026 roku może przynieść jeszcze bardziej zauważalne ograniczenie liczby dostępnych mieszkań z rynku wtórnego. Kurcząca się podaż, stabilne ceny i rosnące zainteresowanie kupującymi tworzą zestaw warunków, które sprzyjają szybkim transakcjom. W wielu miastach atrakcyjne ogłoszenia znikają już po kilku dniach, a nabywcy muszą działać znacznie sprawniej niż jeszcze rok temu.
Jednocześnie rynek pokazuje, że nie zmierza w stronę gwałtownych wzrostów. Ekonomiści podkreślają, że obecna stabilizacja wynika z równowagi między możliwościami finansowymi kupujących a realnymi oczekiwaniami sprzedających.
Dla osób planujących zakup mieszkania to sygnał, że warto trzymać rękę na pulsie, zwłaszcza że liczba ofert może nadal maleć, a najlepsze mieszkania będą znikać szybciej niż dotychczas.
