Konsekwencje podwyżki stóp procentowych

Konsekwencje podwyżki stóp procentowych

W październiku Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się podnieść stopy procentowe. Wcześniej prezes NBP zarzekał się, że podniesienie stóp nie nastąpi, bo przyczyny inflacji nie są zależne od ich wysokości.

Wzrost stopy procentowej ma być metodą na spowolnienie, czy nawet stłumienie inflacji – ma spowodować, że zmniejszy się popyt na kredyty, które będą dużo droższe. W ten sposób spadnie konsumpcja, a w konsekwencji także ceny.

Analitycy przewidują, że kolejna podwyżka stóp procentowych może nastąpić już w listopadzie, a jej wysokość będzie uzależniona od prognozowanej inflacji. Według założeń Rady Polityki Pieniężnej, inflacja do końca roku może wzrosnąć do 6 proc., a zdaniem analityków z ING nawet do 6,8 proc.

Z kolei eksperci z Polskiego Instytutu Ekonomicznego są zdania, że na podwyżki stóp wpłynie przede wszystkim prognozowana inflacja na listopad. Prognozują ponadto, że stopy procentowe powinny wrócić do poziomu sprzed pandemii (1,5 proc.) do końca 2022 roku. Będzie to jednak zależało od ogólnej sytuacji gospodarczej.

Dla przeciętnego Kowalskiego podniesienie stóp procentowych oznacza przede wszystkim spadek zdolności kredytowej o ok. 4%. W przypadku rodziny, gdzie oboje małżonków przynosi do domu po średniej krajowej, oznacza to kredyt niższy o 30 tys. zł.

Największe kredyty oferują nadal banki ING, Millennium, BOŚ czy BNP Paribas, gotowe pożyczyć od 750 do prawie 800 tys. zł), zaś najniższe – PKO i Alior, które byłyby skłonne pożyczyć przykładowej rodzinie Kowalskich ok. 640 – 670 tys. zł.

Podwyżka stóp przełożyła się na wzrost stawki WIBOR (Warsaw Interbank Offered Rate, która oznacza wysokość oprocentowania kredytów oraz pożyczek na polskim rynku międzybankowym.), będącej elementem oprocentowania większości kredytów w Polsce. WIBOR to nic innego, jak stawki oprocentowania (w ujęciu rocznym), po jakich banki pożyczają pieniądze innym bankom. Za ich pomocą ustala się również wysokość oprocentowania kredytów gotówkowych i hipotecznych. Najpopularniejsza, trzymiesięczna stawka WIBOR, przed ogłoszeniem październikowej decyzji RPP była notowana na poziomie 0,25%, a 13 października było to już 0,68%. Oznacza to, że przeciętne oprocentowanie kredytów mieszkaniowych wzrosło z około 2,9% do 3,3%. Skutkiem są raty wyższe o około 4-5%.

Oczekiwania rynku sugerują, że w listopadzie zobaczymy kolejny wzrost stóp procentowych. Prezes NBP twierdzi natomiast, że na kolejne ruchy będziemy musieli poczekać, aby Rada mogła ocenić, jak październikowa podwyżka wpłynęła na gospodarkę.

Niezależnie od tego, jak częste będą podwyżki stóp procentowych, zarówno rynek, jak i ekonomiści sugerują, że dopiero za 2 lata dojdziemy do poziomu stóp procentowych sprzed epidemii.

Dodaj komentarz