Deweloperzy wstrzymują się z nowymi mieszkaniami

Deweloperzy wstrzymują się z nowymi mieszkaniami

Zmienność rynku nieruchomości wpływa na zachowania zarówno kupujących, jak i zbywców prywatnych czy deweloperów. Ci ostatni wyraźnie wstrzymują się z nowymi inwestycjami, uważnie obserwując rynek. Statystyki jasno pokazują, że mimo otrzymanych pozwoleń, deweloperzy rozpoczęli o prawie połowę mniej inwestycji niż na początku zeszłego roku. Co to oznacza? I jakie są prognozy dla pierwotnego rynku nieruchomości w Polsce na najbliższe miesiące?

Mniej nowych mieszkań w styczniu?

Dane podawane przez GUS, a przedstawiające duże spadki w liczbie oddawanych mieszkań na przełomie roku, mają swoje przyczyny. Na wstępie warto zaznaczyć, że styczeń tradycyjnie nie jest pod tym względem zbyt aktywny. Deweloperzy starają się zamknąć inwestycje i lokal jeszcze w grudniu, a najlepiej w listopadzie. Dlatego spadki tego typu w porównaniu z danymi z końcówki roku przestają niepokoić. Szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę kolejne fale zachorowań i rosnące koszty kredytów, tendencja taka staje się naturalna.

Mieszkania oddawane do użytku w pierwszych miesiącach 2022 roku nie mają nic wspólnego z najnowszymi trendami w branży nieruchomości. O nich świadczyć mogą statystyki dotyczące nowych inwestycji. A te są interesujące. Pod względem liczby otrzymanych pozwoleń na budowy, styczeń tego roku był dla deweloperów miesiącem wyjątkowo dobrym. Otrzymano zgodę na powstanie 15,6 tysiąca mieszkań. To prawie 5% więcej niż przed rokiem.

Mimo swobody inwestycyjnej spora część deweloperów wstrzymuje się z rozpoczynaniem budów w nowym roku. Z czego wynika taka ostrożność? Na początek warto podkreślić, że liczba pozwoleń na budowę wystawiana w danym okresie nie jest miarodajna dla aktywności inwestycyjnej. Mówią o niej dopiero twarde dane dotyczące rozpoczętych przedsięwzięć budowlanych. A tych jest o prawie 40% mniej niż jeszcze rok temu. Składa się na to kilka przyczyn. Mimo że deweloperzy mają teraz w swoich rękach stosunkowo mało mieszkań, niechętnie decydują się na budowanie nowych. Wpływa na to zarówno mniejsze zainteresowanie lokalami z rynku pierwotnego, jak i niepewność kosztów całej inwestycji.

Deweloperzy czekają na stabilizację rynku nieruchomości, wciąż rosnące ceny lokali wbrew pozorom nie są im zupełnie na rękę. Bańka mieszkaniowa oznacza spekulacje i niepewne wartości mieszkań, a to zawsze odstrasza kupców, szczególnie że ci nie mają łatwo już teraz. W styczniu ofertowe ceny lokali mieszkalnych znów poszły w górę, podobnie jak koszty kredytów. W tych warunkach nawet przy stałym zapotrzebowaniu na nieruchomości ich budowa staje się bardzo niepewną inwestycją. Deweloperzy boją się ryzyka.

Co ważne, eksperci zapewniają, że sytuacja powinna ulec poprawie najpóźniej w drugim kwartale nowego roku. Wraz z wprowadzeniem programu kredytów hipotecznych bez wkładu własnego sytuacja przyszłych kredytobiorców się zmieni. W aktualnych warunkach niezwykle ciężko określić koszt kredytu mieszkaniowego. Ponieważ utrudnia to wybranie korzystnej oferty i wyliczenie zdolności kredytowej, wnioskujących jest coraz mniej. To wszystko oznacza mniej kupców i doskonale tłumaczy opieszałość inwestorów branży budowlanej.

Dodaj komentarz