Ceny mieszkań w największych polskich miastach nadal utrzymują się na bardzo wysokim poziomie, dlatego wielu kupujących zaczyna coraz uważniej patrzeć na lokalizacje poza centrum aglomeracji. Jak pokazują najnowsze dane, różnice potrafią być naprawdę ogromne. W niektórych podmiejskich miejscowościach metr mieszkania jest nawet o kilkadziesiąt procent tańszy niż w samym mieście. Dla części osób oznacza to szansę na większy metraż i niższy kredyt, choć często kosztem dłuższych dojazdów do pracy czy szkoły.
Pod miastem można kupić mieszkanie znacznie taniej
Z raportu serwisu Nieruchomosci-online.pl wynika, że różnice cen mieszkań między dużymi miastami a okolicznymi gminami są dziś bardzo wyraźne. Szczególnie dobrze widać to w Warszawie. Średnia cena mieszkania na rynku wtórnym w stolicy wynosi już około 17,9 tys. zł za metr kwadratowy. Tymczasem w pobliskich miejscowościach ceny bywają nawet o 70 proc. niższe. Dobrym przykładem jest Radzymin, gdzie metr mieszkania kosztuje średnio około 10 tys. zł. Wyraźnie taniej jest także w Markach czy Legionowie. Dla wielu osób oznacza to możliwość kupienia większego mieszkania albo uniknięcia bardzo wysokiego kredytu.
Podobne różnice widać także w innych dużych miastach. We Wrocławiu mieszkania są średnio o 56 proc. droższe niż w okolicznych gminach. W Gdańsku różnica wynosi 55 proc., a w Krakowie 48 proc. W praktyce oznacza to, że osoby gotowe na codzienne dojazdy mogą za tę samą kwotę kupić lokal nawet kilkanaście metrów większy.
Coraz więcej osób wybiera kompromis między ceną a lokalizacją
Eksperci zwracają uwagę, że wielu kupujących stoi dziś przed trudnym wyborem. Z jednej strony mieszkanie w mieście daje wygodę, bliskość pracy, szkół i komunikacji miejskiej. Z drugiej ceny nieruchomości w największych aglomeracjach osiągnęły poziomy, które dla części osób są po prostu nieosiągalne.
Dlatego coraz więcej rodzin zaczyna szukać mieszkań poza centrum albo wręcz poza granicami miasta. W takich lokalizacjach można znaleźć większy metraż, spokojniejszą okolicę i często niższe koszty życia. Dla części kupujących to świadoma decyzja związana z komfortem życia. Są jednak też osoby, które po prostu nie mają już wyboru i muszą szukać tańszych nieruchomości poza dużymi ośrodkami.
Ciekawie wygląda sytuacja we Wrocławiu. Średnia cena metra mieszkania w mieście wynosi około 13,4 tys. zł, natomiast w Wołowie to już około 5,5 tys. zł. Różnica robi ogromne wrażenie i pokazuje, jak bardzo rozjechały się ceny między miastami a ich zapleczem. W Krakowie mieszkania kosztują średnio 16,8 tys. zł za metr, podczas gdy w Skawinie około 10,3 tys. zł.
Domy rządzą się trochę innymi zasadami
Choć w przypadku mieszkań różnice cenowe są bardzo duże, sytuacja wygląda nieco inaczej przy domach jednorodzinnych. Tutaj przewaga miasta często się zmniejsza, a czasami całkowicie zanika. Kupujący patrzą bowiem nie tylko na lokalizację, ale także na wielkość działki, prywatność czy otoczenie.
W części aglomeracji domy pod miastem bywają nawet droższe niż te znajdujące się w granicach miasta. Szczególnie w miejscach uznawanych za atrakcyjne do życia, z dobrą komunikacją i dostępem do terenów zielonych.
Największe różnice nadal widać jednak w Krakowie i Gdańsku. W Krakowie domy są średnio o 45 proc. droższe niż w okolicznych gminach, a w Gdańsku o około 40 proc. Z kolei w Szczecinie sytuacja wygląda odwrotnie i domy poza miastem bywają nawet droższe niż te znajdujące się w samym mieście.
