Pierwsze miesiące 2026 minęły pod znakiem wyraźnie poprawiającej się sytuacji kredytobiorców. Jednak według najnowszej analizy BIG DATA RynekPierwotny.pl i Rankomat.pl, kwiecień był już drugim miesiącem z rzędu, w którym spadła zdolność kredytowa przeciętnie zarabiających gospodarstw domowych. Skutki pogorszenia się warunków kredytowych najwyraźniej odczuwają osoby samotne.
Kredyty znów trudniej dostępne
Niższa zdolność kredytowa oznacza pogarszającą się dostępność mieszkań, szczególnie dla osób kupujących pierwszą nieruchomość. Warunki rynkowe nie są łatwe również przez to, że deweloperzy wyraźnie ograniczyli podaż nowych mieszkań.
Według informacji Biura Informacji Kredytowej (BIK), liczba wniosków o kredyt mieszkaniowy spadła w kwietniu do około 42,3 tysięcy wobec 63,3 tysięcy w marcu. Wyniki te oznaczają spadek o ⅓ w ciągu trzech miesięcy. Aby jednak prawidłowo ocenić te dane, trzeba pamiętać, że marcowy rekordowy wynik był efektem dużej liczby refinansowań, a nie realnego wzrostu popytu na nowe mieszkania.
Z analizy Rankomat.pl dowiadujemy się, że w kwietniu przeciętnie zarabiający singiel z dochodem na poziomie około 6 tysięcy złotych netto mógł dostać kredyt w wysokości około 432,9 tysięcy złotych. Jest to kwota o blisko 3% niższa niż jeszcze miesiąc wcześniej. Dwuosobowe gospodarstwo domowe w kwietniu może pożyczyć niemal tyle samo co w marcu. Za to rodziny z dzieckiem mogą cieszyć się wzrostem zdolności kredytowej.
Mimo to dostępność pożyczek mieszkaniowych w kwietniu 2026 pozostaje wyższa niż rok temu, a oferty banków są mocno zróżnicowane. Oznacza to, że łatwiej dobrać warunki kredytu hipotecznego do własnych potrzeb. Część osób nie pamięta, że wyższa zdolność nie zawsze oznacza korzystniejsze warunki, często łączy się za to z wyższym oprocentowaniem.
Rynek kredytowy wpływa na sektor mieszkań
Rynek mieszkaniowy szybko reaguje na pogorszenie zdolności kredytowej. Nawet niewielkie zmiany w tym zakresie powodują wahania popytu i podaży. Aktualnie lokale mieszkalne, które jeszcze niedawno były dostępne, są poza zasięgiem określonych grup kredytobiorców. Oprócz tego deweloperzy ograniczają nową podaż. Widać to wyraźnie na dużych, trudniejszych rynkach jak Kraków czy Warszawa. Jak już wspominaliśmy, sytuacja jest szczególnie trudna dla singli. W Krakowie liczba mieszkań dostępnych dla tej grupy spadła z około 700 do około 400, w Warszawie z 1,1 tysiąca do 900, w Poznaniu z 2,2 tysięcy do niespełna 1,9 tysiąca. Podobne warunki panują we Wrocławiu, Trójmieście, a nawet Łodzi. Osoby samotne ze względu na najnizszy dochód mogą pożyczyć mniej. Każda zmiana dostepności pożyczek mocno się na nich odbija.
Na razie Rada Polityki Pieniężnej nie ogłosiła decyzji dotyczącej kolejnych zmian poziomu stóp procentowych. Mimo to niepewność co do dalszego kierunku polityki pieniężnej wciąż się utrzymuje. Na warunki gospodarcze wpływają też napięcia geopolityczne. Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie podbija ceny energii i zwiększa ryzyko inflacji, a przez to utrudnia sytuację zarówno kredytobiorców, jak i banków. Biorąc to pod uwagę, szybka poprawa dostępności mieszkań wydaje się mało prawdopodobna. Warunki wciąż pozostaną trudne dla osób tworzących jednoosobowe gospodarstwa domowe oraz tych, którzy chcą kupić swoją pierwszą nieruchomość. Te dwie grupy już teraz balansują na granicy zdolności kredytowej.
