Rachunki za ogrzewanie potrafią mocno uderzyć po kieszeni. W ostatnim sezonie przeciętne gospodarstwo domowe wydało na ten cel 4885 zł, czyli o około 750 zł więcej niż rok wcześniej. Problem szczególnie mocno odczuwają właściciele starszych, słabo ocieplonych domów. W ich przypadku samo skręcenie kaloryferów może nie wystarczyć. Czasem większą różnicę robią rzeczy, o których przypominamy sobie dopiero wtedy, gdy przychodzi rachunek.
Za ogrzewanie płacimy coraz więcej
Według raportu Instytutu Ekonomii Środowiska i CEM przeciętny koszt ogrzewania domu jednorodzinnego wzrósł z 4127 zł w sezonie 2023/2024 do 4885 zł w kolejnym sezonie. Oznacza to wzrost o 18 proc., czyli ponad 750 zł na jedno gospodarstwo. W skali całego budownictwa jednorodzinnego dodatkowe wydatki sięgają niemal 4,8 mld zł. Nic więc dziwnego, że dla 26 proc. gospodarstw domowych rachunki za ogrzewanie są bardzo poważnym obciążeniem budżetu.
Dużo zależy przy tym od źródła ciepła i samego budynku. W sezonie 2024/2025 właściciele domów ogrzewanych gazem płacili nawet o 27 proc. więcej niż rok wcześniej. W słabo ocieplonych budynkach roczny rachunek może sięgać kilkunastu tysięcy złotych.
Najwięcej ciepła ucieka przez niedocieplony dom
Cena energii to tylko jedna część problemu. Druga to stan techniczny budynku. Z danych IEE i CEM wynika, że 29 proc. domów jednorodzinnych w Polsce nie ma ocieplonych ścian zewnętrznych. To około 1,87 mln budynków. Kolejne 24 proc. ma nieszczelne okna lub drzwi, które wymagają naprawy albo wymiany. Trudno więc oczekiwać niskich rachunków, jeśli ciepło po prostu ucieka z domu.
Według raportu koszt ogrzewania nieocieplonego budynku jest średnio o 16 proc. wyższy niż w przypadku domu z ocieplonymi ścianami. Różnica może być jeszcze większa, jeśli budynek ma stare okna i dodatkowe problemy z izolacją. Nic dziwnego, że aż 83 proc. badanych uważa ocieplenie domu, w tym wymianę okien, za opłacalną inwestycję. Problem w tym, że deklaracje nie zawsze przekładają się na remont. Tylko 40 proc. właścicieli nieocieplonych domów planuje obecnie taką inwestycję.
Stare okna też mogą mocno podnosić rachunki
Okna są jednym z miejsc, przez które ciepło może uciekać szczególnie szybko. Dotyczy to zwłaszcza starej stolarki, która ma już kilkadziesiąt lat albo jest po prostu nieszczelna. Dla porównania współczynnik przenikania ciepła Uw w starych oknach drewnianych może sięgać nawet 3,0 W/m²K. W nowoczesnych oknach energooszczędnych wynosi około 0,7–0,9 W/m²K. Im niższa wartość, tym mniejsze straty ciepła.
Nie każdy musi jednak od razu wymieniać wszystkie okna. Jeśli większy remont jest dopiero w planach, można zacząć od ich uszczelnienia. Warto też sprawdzić drzwi zewnętrzne. Niewielki wydatek na uszczelki czy regulację może być odczuwalny, szczególnie w starszym domu.
Nie trzeba od razu robić generalnego remontu
Są też rzeczy, które można zrobić praktycznie od ręki. W pierwszej kolejności dobrze sprawdzić instalację grzewczą. Zapowietrzone grzejniki, problemy z przepływem czy źle działające zawory mogą sprawić, że ogrzewanie będzie pracowało mniej efektywnie.
Pomaga również rozsądne ustawienie temperatury. Obniżenie jej o kilka stopni, szczególnie w nocy lub podczas dłuższej nieobecności, może ograniczyć zużycie energii. Trzeba jednak uważać, żeby nie przesadzić z oszczędzaniem kosztem komfortu.
Jeżeli dom wymaga większych prac, najlepiej zacząć od miejsc, przez które ucieka najwięcej ciepła. Docieplenie ścian i poddasza czy wymiana starej stolarki są droższe niż uszczelnienie okna, ale ich efekt można odczuwać przez kolejne sezony.
Wysokie rachunki za ogrzewanie nie zawsze oznaczają więc, że trzeba po prostu mniej grzać. Czasem problem tkwi w samym budynku. Jednorazowa inwestycja w jego ocieplenie może kosztować sporo, ale pozwala ograniczyć straty ciepła na dłużej. A to właśnie one często decydują o tym, ile pieniędzy zostawiamy później w kieszeni dostawcy energii.
