Polski Ład nie zwiększy dostępności mieszkań

Data opublikowania: 2 czerwca 2021

Wbrew rządowym zapowiedziom, nic nie wskazuje na to, by nowy program społeczno-gospodarczy miał poprawić i tak napiętą sytuację na rynku mieszkaniowym.

Można zauważyć, że działania Polskiego Ładu ukierunkowane są na stymulację popytową, która na rynku mieszkaniowym już i tak jest wysoka. Jeżeli dostęp do nieruchomości miałby się poprawić, rząd powinien przede wszystkim wspierać stronę podażową, to znaczy podejmować wszelkie działania, które umożliwią dostawcom mieszkań zaspokojenie rosnącego popytu. Ponieważ tak się nie dzieje, ograniczona podaż skutkuje wzrostem cen.

Ponadto nie widać w ramach polskiego ładu reakcji na gwałtownie odżywającą koniunkturę. Stopniowe odmrażanie gospodarki doprowadziło do wzrostu obrotu pieniądza, który przez wcześniejszy dodruk z czasów głębokiej pandemii znacząco traci na wartości. Rosnąca inflacja ma jednak więcej niż jedno oblicze – jej skutkiem jest gwałtowny wzrost cen surowców, które wykazują najsilniejszą korelację z trendami inflacyjnymi jako niezbędne dla funkcjonowania społeczeństw dobra użytkowe. Rosną zresztą ceny nie tylko samych surowców, bowiem zwyżki cenowe w takim samym stopniu dotykają podstawowych materiałów budowlanych. Jest to już drugi istotny czynnik przekładający się na wzrost cen mieszkań, a tym samym spadek ich dostępności. Nie tak dawno stal osiągnęła rekordowy wzrost sięgający 30 procent. Sytuacja staje się na tyle patowa, że coraz częściej kontrahenci wolą zapłacić karę umowną za nieodebrane zamówienie konstrukcji stalowych i jeszcze zakupić żelbet, niż wywiązać się z wcześniejszej umowy, bo i tak wychodzi im to taniej.

Trzecim czynnikiem, który sugeruje pogorszenie sytuacji przeciętnego Kowalskiego w kontekście zakupu mieszkania, jest brak jakichkolwiek namacalnych deklaracji po stronie rządu dotyczących poprawienia niezwykle czasochłonnego i przewlekłego procesu prawnego, jaki towarzyszy wszelkim czynnościom związanym z inwestycją mieszkaniową. Projekt rozwiązania, które zwalniają z pozwolenia na budowę domu nieruchomości poniżej 70 mkw. to zdecydowanie za mało. Brak systemowych rozwiązań będzie na dłuższą metę prowadził do patologii i nieracjonalnego zagęszczania zabudowy – zjawiska obserwowanego zresztą w niejednym większym polskim mieście. Brak spójnych rozwiązań, niejednokrotnie sprzeczne ustalenia w ramach tego samego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i generalnie nieprzychylne inwestorom ustawodawstwo to czynniki odbijające się na konsumentach. Deweloperzy przytłoczeni koniecznością prowadzenia kosztownych procedur nierzadko przerzucają koszty na odbiorców mieszkań – czy to poprzez gorszą jakość wykończenia, czy to przez finalnie wyższą cenę.

Polski Ład zdaje się więc nie zauważać coraz poważniejszej sytuacji na polskim rynku mieszkań, co w perspektywie kilku lat może doprowadzić już nie do impasu, a do poważnego kryzysu. Pytanie nie brzmi w tej sytuacji czy zimny prysznic nastąpi, tylko kiedy do niego dojdzie.

Podobne artykuły

Dodaj swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagana są oznaczone *